27 sie 2009

Zbór to rodzina, a rodziny się nie wybiera.

Widziałem niejedną grupę biblijną, niejeden zbór i niejedną społeczność, która narodziła się, trwała a potem się rozpadła.
Przyczyny rozpadu były różne. Nadzwyczaj często przyczyną rozpadu jest zmiana lidera grupy, innym razem jakaś reorganizacja, a czasem się zdarza, że zmiana śpiewnika!

Tutaj należy zapytać: na czym budujemy naszą wiarę i jedność? Jeśli na Chrystusie, to dlaczego po zmianie lidera, niektórzy rezygnują z uczestnictwa? Przecież Chrystus jest ciągle ten sam!

Oto ciekawa wypowiedź pastora M. Wicharego:
„Zasadnicze znaczenie, ma odpowiedź na pytanie CO nas łączy. Aby to zilustrować, posłużę się przykładem rodziny. Tej naszej zwykłej, ziemskiej. Co możemy o niej powiedzieć? Po pierwsze, rodziny się nie wybiera. W rodzinie jest wspaniały dziadek Sławek i cudowna kuzynka Zuzia, fajny i kochany brat Jacek, ale i wujek Olek, który jest średnio sympatyczny, zrzędliwa ciocia Wiesia, przygłucha babcia Józia, chaotyczny i ciągle problemowy stryjek Stefan, prymitywny kuzyn Ambroży, głupkowata kuzynka Alicja, itd. Jednak, wszyscy trzymamy się w kupie. Dlaczego? Bo jesteśmy rodziną. Możemy lubić się mniej lub bardziej, ale mamy mocne przekonanie, że należy sobie pomagać. Należy, kiedy trzeba, stawać murem. Całkiem możliwe nawet, że gdyby nie te więzy fizycznej krwi, nie mielibyśmy ze sobą nic wspólnego. Może nawet nie chcielibyśmy się znać. Ale skoro jesteśmy rodziną, więc trzymamy się razem.
Podobnie sprawa ma się ze zborem. Zboru również się nie wybiera. To Bóg nas wszczepia do zboru. Zboru, w którym są już, niezależnie od naszej woli osoby, z którymi może czasem mamy średnią ochotę przebywać. Czasem denerwujące, głupie, uparte, zrzędliwe. Ale, to nasza rodzina duchowa. Nasi bracia i siostry. Czy wytrzymujemy zrzędzenie fizycznego brata? Czy odwrócimy się na pięcie i powiemy: spadaj, bo mam ciebie dość? Mam nadzieję, że nie, bo to oznacza, że jesteśmy gorsi od niewierzących (1Tm 5:8)!”

My jesteśmy dziećmi Bożymi, a nie klientami zboru. Jako dzieci Boże podporządkowujemy się woli Boga i idziemy tam, dokąd On nas pośle. Nasze sympatie, antypatie, rodzaj ulubionej muzyki i inne błahostki, które są namiętnością tego świata, nie powinny nas interesować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz